CELEBRITY
Gorąco w Sejmie. Nagle Giertych zwrócił się do prezesa PiS. “Jarku, proszę”
Posłowie dyskutowali na temat zdarzenia z udziałem Roberta Bąkiewicza w Berlinie. Nagle na mównicę wszedł Roman Giertych, co wywołało krzyki z prawej strony sali. — Jarku, uspokój tę swoją gawiedź. Już ci mówiłem: jak wuja nie szanują, to i ciebie nie uszanują — powiedział, zwracając się do prezesa PiS.
Na mównicę wszedł Roman Giertych. Wówczas z ław sejmowych rozległy się krzyki. Polityk zwrócił się do śmiejącego się Przemysława Czarnka. — Panie pośle Czarnek, poziom świrowatości, który osiągnęliście, wskazując na to, że pan Bąkiewicz i jego banda, którą popieracie, to jest coś podobnego do walki narodowowyzwoleńczej w czasie drugiej wojny światowej — powiedział.
Wie pan, kto walczył z Niemcami? Wanda Traczyk-Stawska, która powiedziała do Bąkiewicza: “milcz, chamie”, “milcz głupcze”. To powiedziała ta, która realnie z Niemcami walczyła — podkreślił.
W tym samym czasie mówił do niego Przemysław Czarnek i Antoni Macierewicz. Roman Giertych zwrócił się więc do Jarosława Kaczyńskiego. — Jarku, uspokój tę swoją gawiedź. Już ci mówiłem: jak wuja nie szanują, to i ciebie nie uszanują. Stworzą ci te stowarzyszenia i się podzielicie. Uspokój ich, proszę cię — powiedział. — Pamiętajcie, Polacy walczyli o wolność, walczyli z Niemcami realnie. A to jest kpina, co robi pan Bąkiewicz — dodał.
W czasie wystąpienia Roman Giertych odniósł się do swoich głośnych słów z kwietnia ubiegłego roku. Wówczas na mównicę wtargnął prezes PiS. — Jarku, siadaj spokojnie, uspokój się — zwrócił się do niego Giertych. — Nie jestem z tobą po imieniu, łobuzie! — zareagował nerwowo Kaczyński. — Nie jestem z panem, panie Kaczyński, po imieniu. Badacze genealogii wykazali, że jestem wujkiem pana Kaczyńskiego, daleko spowinowaconym. Mów mi wuju! — odparł.
Szef MON grzmi z mównicy. “Używanie krzyża jako tarana jest niegodne”
Później na mównicę wszedł Władysław Kosiniak-Kamysz. — Odniosę się do tego, co mówił pan poseł Czarnek, pytając się o opiekę konsularną nad polskimi obywatelami za granicą. Ona jest udzielana wszystkim i zawsze, wszystkim obywatelom Rzeczpospolitej, ale zgody na prowokacje, które są wywoływane tylko po to, żeby niszczyć relacje między Polską a sojusznikami, nigdy z naszej strony nie będzie — powiedział.
A dla tych, którzy tak często upominają się o krzyż i wartości chrześcijańskie są ważne, to używanie krzyża jako tarana do swoich misji politycznych jest po prostu niegodne. Krzyż to symbol miłości, a nie walki pomiędzy ludźmi, pomiędzy sobą — grzmiał szef MON.
A kto ten krzyż zaatakował? My czy Niemcy? — zapytał jeden z posłów. Kosiniak-Kamysz mu nie odpowiedział.
— Prowokacje pana Bąkiewicza w Polsce i za granicą służą Federacji Rosyjskiej. To jest realizacja strategii nie bezpieczeństwa państwa polskiego […] to jest realizacja strategii bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, niszczenie wspólnoty narodowej, niszczenie wspólnoty państw zachodnich, rozbijanie Unii Europejskiej i rozbijanie NATO — kontynuował.