Connect with us

CELEBRITY

TAAAAAK 😎 Polska 3:2 USA 🥳🤩

Published

on

Starcie Polek z Amerykankami już przed meczem zapowiadało się na zacięty bój i tak też było na boisku. Siatkarki na zmianę przechylały szalę zwycięstwa na swoją stronę i wydawało się, że zawodniczki Stefano Lavariniego są w stanie zamknąć mecz w czterech setach, ale Amerykanki się przebudziły i urządziły im demolkę. Ostatecznie do wyłonienia zwyciężyń potrzebny był tie-break. Tam lepsze okazały się nasze reprezentantki, które przebudziły się w kluczowym momencie, wygrywając całe spotkanie 3:2 (20:25, 25:20, 25:23, 18:25, 15:12). Dla “Biało-czerwonych” to drugie z rzędu zwycięstwo nad USA w Lidze Narodów.

Porażka z Turczynkami mocno skomplikowała sytuację Polek w tabeli. Nadała ona dodatkową wagę meczowi z Amerykankami, które w ubiegłym roku udało nam się pokonać w Lidze Narodów 3:1. Początek czwartkowego starcia wskazywał, że o zwycięstwo może być bardzo trudno.

Po dość wyrównanym początku reprezentantki USA zaczęły nam odskakiwać z wynikiem. Od stanu 11:11 dość szybko zrobiło się 19:14, co było efektem sporej liczby błędów po naszej stronie. I tej straty niestety odrobić się nie udało. Na kontrach to rywalki były skuteczniejsze, wobec czego set zakończył się dla nich wynikiem 25:20.

Czystym szaleństwem z perpektywy 1. seta był początek partii drugiej. Od stanu 2:2 Polki zanotowały niesamowitą serię 10 punktów z rzędu. W ataku brylowała Magdalena Stysiak, a rywalki wyglądały na mocno skonsternowane. Wydawało się, że wynik 12:2 pozwalał w spokoju dograć seta do końca i doprowadzić do wyrównania. Niestety przewaga szybko zaczęła topnieć.

W połowie seta niemal nic już z niej nie zostało. Zrobiło się 17:15 i w grę podopiecznych Stefano Lavariniego wkradło się sporo nerwowości. Ostatecznie nasze zawodniczki były w stanie postawić w tej partii na swoim, wygrywając tym samym wynikiem, co rywalki w pierwszym secie.

Trzecia partia ponownie rozpoczęła się dobrze dla “Biało-czerwonych”, które były w stanie zbudować sobie kilkupunktową przewagę, grając przytomnie i skutecznie również zagrywką. Wciąż najmocniejszym punktem kadry Stefano Lavarinigiego była oczywiście Magdalena Stysiak, która nękała Amerykanki raz po raz, mając przy stanie 14:10 aż 23 punkty w meczu na swoim koncie. Siatkarki USA nie miałby jednak zamiaru odpuszczać i podkręciły tempo, przez co na tablicy wyników zrobiło się 17:16 dla Polski. Tu na szczęście przytomnością błysnęła Maja Koput, która skońćzyła przechodzącą piłkę i dała naszej kadrzech chwilę oddechu.

Zanim set zdążył dobiec końca, Stefano Lavarini postanowił dać szansę na debiut kolejnej młodej i obiecującej zawodniczce. W miejsce Mai Koput pojawiła się Julia Orzoł, która na co dzień występuje w Chemiku Police. Chwilę później po naszej stronie było już niestety mniej powodów do radości, bo Magdalena Stysiak została zatrzymana blokiem, a piłka wpadła w boisku, doprowadzając do stanu 21:21. Przerwa na życzenie Lavariniego wyraźnie pomogła, bo Polki skutecznie zagrały wyblokiem, kończąc kolejne akcje. Po mocnym ataku Julity Piaseckiej “Biało-czerwone” miały piłkę setową. Drugą z nich wykorzystała Piasecka, ale w jakich okolicznościach. Po fatalnym przyjęciu Polka zdawała się po prostu przebić piłkę, czym kompletnie zaskoczyła rywalki. Set zakończył się dla nas wynikiem 25:23.

Sposób, w jaki skończyła się trzecia partia wyraźnie rozdrażnił Amerykanki, które nie potrafiły zachować koncentracji na starcie czwartego seta. Dzięki atakom w aut, Polki zaczęły prowadzić już 5:2. Wynikiem poprawił się na 8:5, kiedy Magdalena Jurczyk popisała się udanym blokiem. W tym momencie jednak przyszedł słabszy fragment “Biało-czerwonych”, a na tablicy pojawił się remis 10:10. Amerykanki za to tylko się rozpędzały, dokładając świetny blok, prowadząc dzięki niemu 16:13. Im dalej w las, tym jednak było gorzej dla nas. Ostatecznie Amerykanki wygrały 25:18, demolując w końcówce nasze zawodniczki.

Rozstrzygający set świetnie rozpoczął się dla Amerykanek. Po środkowej, piłka zatańczyła jeszcze na siatce i spadła na stronę naszych siatkarek. Polki znów szukały przełamania wykorzystując Magdalenę Stysiak, która robiła co mogła i wraz z pomocą koleżanek doprowadziła do remisu 9:9, dodając jeszcze pikanterii do i tak zaciętego spotkania.

W tym momencie bez dwóch zdań nastąpiło przebudzenie naszych zawodniczek, którym zaczęło wychodzić niemalże wszystko. Szybko zrobiło się 12:9. “Biało-czerwone” prowadzenia nie oddały już do końca, wygrywając 15:12.

Przed zawodniczkami Stefano Lavariniego jeszcze dwa arcyważne spotkania w Lidze Narodów. Już jutro zmierzą się z Brazylią, a w niedzielę z Japonią. Polki cały czas walczą o miejsce dające awans do fazy pucharowej Ligi Narodów.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2026 Unitednews360