CELEBRITY
45-latek, jadąc na S8, był tak pijany, że upadł po próbie wyjścia z samochodu.
Policjanci z Wydziału Konwojowego, wracając po zakończonej służbie, najechali na zdarzenie drogowe na trasie S8 w powiecie sieradzkim, gdzie doszło do pożaru ciągnika siodłowego z naczepą. Zabezpieczając miejsce zdarzenia do czasu przyjazdu służb ratunkowych, zatrzymali nietrzeźwego kierowcę, który deklarował chęć udzielenia pomocy. Badanie alkomatem wykazało, że mężczyzna miał w organizmie ponad 3 promile alkoholu.
Do zdarzenia doszło 15 lipca 2026 roku na drodze ekspresowej S8 w kierunku Wrocławia, gdzie doszło do samozapłonu ciągnika siodłowego z naczepą. Policjanci z Wydziału Konwojowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi, wracając po zakończonej służbie, najechali na zdarzenie i zatrzymali się, żeby udzielić pomocy. Natychmiast przystąpili do zabezpieczenia miejsca zdarzenia, powiadamiając o zdarzeniu służby. Policjanci ustalili kierującego pojazdem, który oświadczył, że podróżował sam i nie odniósł żadnych obrażeń. W trakcie prowadzonych działań na miejscu zdarzenia zatrzymał się samochód osobowy marki Toyota Corolla. Z pojazdu wysiadł mężczyzna, który przewrócił się. – Widząc to jeden z policjantów podszedł do niego myśląc, że potrzebuje pomocy – mówi kom. Edyta Machnik z KWP w Łodzi. – Od razu od mężczyzny wyczuł silną woń alkoholu. Kierujący Toyotą 45-latek, jak się okazało, był kompletnie pijany, miał ponad 3 promile alkoholu w wydychanym powietrzu i jak oświadczył zatrzymał się, bo chciał pomóc. Został zatrzymany, a o jego dalszym losie zdecyduje teraz sąd. Grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności.