CELEBRITY
Znaleziono ciało Jowity? Przy szczątkach ujawniono łańcuszek z imieniem
Czy po dwóch latach poszukiwań sprawa zaginięcia Jowity Zielińskiej (32 l.) w końcu zostanie rozwiązana? Jak dowiedział się “Fakt”, wiele na to wskazuje. W lesie w Lisinach (woj. kujawsko-pomorskie) nieopodal domu kobiety ujawniono ludzkie szczątki. Oficjalnie tożsamość osoby zmarłej nie została potwierdzona, konieczne jest przeprowadzenie badań DNA. Jak jednak nieoficjalnie się dowiedzieliśmy, jeden szczegół wskazuje, że może to być właśnie ciało zaginionej Jowity.
Zaginięcie Jowity Zielińskiej od początku budziło wiele wątpliwości. 6 lipca 2024 r. wczesnym rankiem 30-letnia wówczas kobieta wyjechała rowerem z domu swoich teściów w Lisinach, gdzie mieszkała po śmierci męża. Jechała do pracy w sklepie mięsnym w pobliskim Rypinie. Było między godz. 13 a 14, gdy w miejscowości Rojewo, ok. kilometra od domu, wracającą z pracy Jowitę zauważył jej znajomy. To był ostatni raz, kiedy kobieta była widziana. Ok. godz. 15 jej telefon był już nieaktywny. Rozpoczęły się intensywne poszukiwania.
Czytaj także: Trudny dzień dla bliskich Jowity Zielińskiej. Mówią o tym w przejmujących słowach
Zaginięcie Jowity Zielińskiej. Znaleziono ludzkie szczątki
Po zaginięciu Jowity Zielińskiej liczne siły przeszukiwały okoliczne lasy i pola, ale nie natrafiono na żaden ślad. Dopiero miesiąc po zaginięciu 30-latki odnaleziono jej rower — 4 km od jej domu, na podmokłym terenie w okolicy licznych stawów. Pojawiło się podejrzenie, że ciało kobiety może znajdować się w którymś z nich. W przeszukiwaniu zbiorników uczestniczyli nurkowie z Grupy Specjalnej Płetwonurków RP. Sprawdzili każdy centymetr, ale wniosek był jeden — Jowity nie ma w wodzie. Po tej opinii pojawiło się podejrzenie, że rower został podrzucony w to miejsce, by zmylić trop.
W sprawie przez wiele miesięcy nie doszło jednak do żadnego przełomu. Ten mógł nastąpić dopiero dwa lata po zaginięciu Jowity, w sobotę, 18 lipca. Tego dnia w lesie w Lisinach grzybiarze natknęli się na ludzkie szczątki.
Dokładnie o godz. 19.29 otrzymaliśmy zgłoszenie, że w lesie w Lisinach dwie spacerujące osoby znalazły ludzkie kości. Natychmiast wysłany tam został patrol policji, który potwierdził, że są to ludzkie szczątki. Na miejscu pracowali technicy kryminalistyczni, prokurator, wsparcia udzielali funkcjonariusze z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy — informowała “Fakt” Dorota Rupińska, rzeczniczka prasowa policji w Rypinie.
Złoty łańcuszek z imieniem męża
Oficjalnie tożsamość osoby zmarłej nie została potwierdzona. Konieczne będzie przeprowadzenie badań DNA. “Fakt” nieoficjalnie dowiedział się jednak ze źródeł zbliżonych do śledztwa, że wiele wskazuje na to, że to właśnie szczątki zaginionej Jowity Zielińskiej.
Jak ustaliliśmy, kości odkryto w lesie w odległości ok. 500 m od domu 30-latki. Były zakopane w ziemi, na powierzchnię wystawały jedynie fragmenty kości i kawałki ubrań. To jednak nie wszystko. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że przy szczątkach znaleziono złoty łańcuszek z krzyżykiem, dokładnie taki, jaki nosiła Jowita. Na krzyżyku było wygrawerowane imię jej zmarłego męża. Wątpliwości w całej tej sprawie budzi jednak jedna kwestia — przy szczątkach znaleziono ubrania inne niż te, w które według bliskich ubrana była w dniu zaginięcia Jowita.
Czy zagadka zniknięcia 30-latki w końcu została rozwiązana? Na oficjalne potwierdzenie i wyniki badań DNA trzeba będzie zaczekać najprawdopodobniej kilka tygodni.