CELEBRITY
KO i PSL przedstawiły kandydatkę. Ekspert wprost: stracona szansa
Monika Piątkowska została zaprezentowana jako wspólna kandydatka KO i PSL na prezydenta Krakowa, ale prof. Jarosław Flis w rozmowie z “Faktem” zwrócił uwagę nie tylko na wagę samego nazwiska. Ekspert zauważył błąd w sposobie ogłoszenia jej startu. — To bardziej wyglądało na promowanie Tuska i Kosiniaka niż samej kandydatki — ocenił.
Senator Monika Piątkowska została przedstawiona podczas konferencji prasowej z udziałem Donalda Tuska i Władysława Kosiniaka-Kamysza. To ona została wspólną kandydatką Koalicji Obywatelskiej i PSL w przedterminowych wyborach prezydenta Krakowa. Wybory odbędą się po odwołaniu Aleksandra Miszalskiego z funkcji włodarza miasta po lokalnym referendum z 24 maja.
Politolog podkreślił w wywiadzie dla “Faktu”, że kandydat w wyborach lokalnych powinien od początku budować wrażenie samodzielności. W tym kontekście wskazał, że kandydatka na prezydenta Krakowa została pokazana w Warszawie oraz zwrócił uwagę na złą formę ogłoszenia tej decyzji.
— Dużo lepiej wychodzi, kiedy kandydat mówi: patrzcie, przekonałem wszystkich, bo będę świetnym kandydatem, niż kiedy zostaje wskazany przez innych. Nie wiem, kto wymyślił, że to tak powinno wyglądać, bo to bardziej wyglądało na promowanie Tuska i Kosiniaka niż na promowanie kandydatki — stwierdził.
Ekspert przywołał przykład Rzeszowa i Konrada Fijołka, którego pozycja — jak wskazuje — była budowana inaczej: najpierw kandydat ogłosił start, a dopiero później uzyskał poparcie partii.
Sytuacja, w której partie wystawiają kandydatów, a nie kandydaci się wystawiają i następnie są popierani przez partie, bo są silni, nie daje dobrego rozpędu na początku. Ale to też nie jest kula u nogi. To jest pewne pęknięcie i w wielu miejscach tak się dzieje. Na pewno jest to stracona szansa na to, żeby zacząć z przytupem
ocenił.
Prof. Flis dodaje, że lepszy efekt marketingowy dałby scenariusz, w którym to sama Piątkowska wychodzi z inicjatywą, a liderzy KO i PSL dopiero później ją popierają.
— Nawet jeśli byłoby to teatrum, ustawka, to pani senator przychodzi i mówi: słuchajcie, chcę zostać prezydentem Krakowa. Wtedy Tusk i Kosiniak mówią: o, to dobry pomysł, nie przyszło nam to do głowy, ale widzimy taką twardą zawodniczkę, więc popieramy — przekonywał.
Dlaczego Piątkowska? Ekspert wskazuje powody
Prof. Flis nie przekreśla jednak samej kandydatury. Przeciwnie, ocenia, że na tle innych nazwisk pojawiających się w spekulacjach Piątkowska ma kilka istotnych atutów.
To jest kandydatura, która ma trochę przewag w stosunku do innych osób, a nie ma niektórych wad innych kandydatów. Wydaje się, że ona gdzieś krążyła od samego początku i w końcu do tego doszło
— wskazał.
Jak dodaje, część wymienianych wcześniej osób miała słabszy związek z Krakowem albo nie miała doświadczenia w kampaniach wyborczych.
Z jednej strony jest osoba, o której nie można powiedzieć, że nie wie, co się dzieje w mieście, bo pracowała na wysokim i poważnym stanowisku przez dłuższy czas. Z drugiej strony nie jest bezpośrednio związana z tą ekipą, która przegrała wybory. Ma też jakieś doświadczenie w kampanii wyborczej — zaznaczył.
Politolog powiedział także, że dla KO sytuacja po krakowskiej porażce jest trudna, ale partia nie startuje bez zaplecza.
— Trzeba pamiętać, że Koalicja Obywatelska jest w dołku i wychodzenie z tego dołka nie będzie łatwe po takiej porażce. Z drugiej strony jest partią, która jest najsilniejsza, i to też jest jakiś atut — podkreślił.
PSL nie miał interesu w samodzielnym starcie
W rozmowie pojawił się też wątek PSL. Prof. Flis ocenia, że Ludowcy nie mieli w Krakowie mocnego powodu, by wystawiać własnego kandydata.
— Jeżeli wszyscy wystawiają kandydatów, to wystawienie kandydata PSL-u byłoby proszeniem się o żenujący wynik. Nie wiem, czy znaleźliby “takiego frajera”, który chciałby wystartować zupełnie bez najmniejszych szans. Tam w tym momencie jest już dziesięciu kandydatów, a Kraków przecież nie jest matecznikiem PSL-u — powiedział.
Zdaniem politologa wspólna kandydatura daje PSL wygodną pozycję polityczną.
Jeśli kandydatka wygra, to PSL powie: proszę, wskazaliśmy zwycięzcę. A jeśli kandydatka przegra, to powiedzą: oj, Platformo Obywatelska, wasza kandydatka ma w klapie znaczek Platformy
— ocenił.
Lewica odkryła karty w Krakowie. To ona chce przejąć miasto
Afera z sianem w warszawskim ZOO. Komentarz Trzaskowskiego poruszył sieć
Sprawa córki prezydenta. Śledczy zwrócili się z prośbą do dwóch krajów