CELEBRITY
Amerykanie byli w ciężkim szoku, widział to cały świat
Biało-Czerwoni ponownie najlepsi w Lidze Narodów! Reprezentacja Polski po niezwykle emocjonującym, pięciosetowym finale pokonała Stany Zjednoczone 3:2 i obroniła tytuł wywalczony przed rokiem. Uwagę kibiców przykuło również to, co wydarzyło się tuż po ostatniej piłce. Zachowanie Biało-Czerwonych sprawiło, że sędzia musiał wkroczyć do akcji.
Spotkanie w chińskim Ningbo przyniosło kibicom ogromną dawkę emocji. Polacy przegrywali w trakcie finału, ale w najważniejszych momentach pokazali klasę i odwrócili losy rywalizacji. Podopieczni Nikoli Grbicia pokonali Amerykanów 3:2 i zapewnili sobie trzeci triumf w historii Ligi Narodów.
Starcie gigantów w walce o trofeum
Zanim doszło do wielkiego finału, obie reprezentacje musiały przejść wymagającą drogę przez fazę pucharową turnieju. Biało-Czerwoni w półfinale pokazali swoją siłę, pewnie pokonując Słowenię 3:0 . Amerykanie natomiast stoczyli znacznie bardziej zacięty bój z Japonią. Choć przegrywali już 1:2 w setach, zdołali odwrócić losy spotkania i po zwycięstwie w tie-breaku 3:2 wywalczyli awans do finału.
Dla reprezentacji Polski niedzielny mecz był szansą na obronę tytułu wywalczonego przed rokiem. W 2025 roku podopieczni Nikoli Grbicia w wielkim finale nie dali szans Włochom, zwyciężając 3:0. Z kolei dla Stanów Zjednoczonych był to pierwszy finał Ligi Narodów od 2023 roku. Amerykanie mieli więc dodatkową motywację, by sięgnąć po trofeum, a także okazję do rewanżu za przegrany przed trzema laty mecz o złoto, w którym górą byli Polacy (3:1).
Biało-Czerwoni pokazali charakter
Początek finału był niezwykle wyrównany, jednak w końcówce pierwszego seta to Polacy przejęli inicjatywę. Duża w tym zasługa Wilfredo Leona, którego zagrywki sprawiały Amerykanom ogromne problemy. Jeden z jego serwisów osiągnął prędkość 119 km/h, a Biało-Czerwoni wygrali pierwszą partię 25:21.
Drugi set przyniósł znacznie więcej zwrotów akcji. Amerykanie wykorzystywali skuteczną grę swoich środkowych i w pewnym momencie prowadzili już 17:13. Polacy nie zamierzali jednak odpuszczać – dzięki świetnym obronom Jakuba Popiwczaka i skutecznym akcjom w ataku odrobili straty. Ostatecznie końcówkę lepiej rozegrali rywale, którzy zwyciężyli 25:23 i doprowadzili do remisu.
Emocje sięgnęły zenitu. Sędzia musiał interweniować
Trzecia partia przyniosła kolejny zwrot akcji. Polacy prowadzili już 19:15, jednak Amerykanie zdołali odrobić straty i doprowadzić do remisu 22:22. W decydujących momentach więcej zimnej krwi zachowali rywale, a ostatni punkt zdobył Taylor Averill, dzięki czemu Stany Zjednoczone wygrały seta na przewagi.
Biało-Czerwoni nie zamierzali jednak pozwolić rywalom na przejęcie kontroli nad finałem. W czwartej odsłonie długo trwała walka punkt za punkt, ale w końcówce Polacy pokazali charakter. Kluczowe okazały się zagrywki Tomasza Fornala, który posłał dwa asy serwisowe i pomógł drużynie wygrać seta 25:23. O losach tytułu musiał więc zdecydować tie-break, w którym podopieczni Nikoli Grbicia zaprezentowali swoją najlepszą siatkówkę i przypieczętowali triumf.
Po ostatniej akcji doszło jednak do nietypowej sytuacji. Polscy siatkarze wbiegli na parkiet, zanim arbiter oficjalnie zakończył spotkanie. Amerykanie poprosili o challenge, a sędzia nakazał rezerwowym Biało-Czerwonych wrócić na ławkę. Dopiero po sprawdzeniu sytuacji wideo można było oficjalnie ogłosić wynik spotkania.