CELEBRITY
Dwa tygodnie walczył o życie w szpitalu. Niestety, właśnie napłynęły tragiczne wieści
Tragiczny wypadek w Sosnowcu. Pod koniec czerwca motocyklista zderzył się z Audi G5 i pilnie trafił do szpitala. Niestety jego obrażenia okazały się niezwykle poważne. Poszkodowany zmarł po kilkunastu dniach walki o życie.
Tragiczny wypadek w Sosnowcu
W piątek 26 czerwca w Sosnowcu (województwo śląskie) doszło do poważnego wypadku. Na ulicy Wojska Polskiego około godziny 20, jeden z motocyklistów uderzył z impetem w Audi Q5.
Samochodem kierowała 36-latka, zaś motorem 28-latek. Kobiecie nic się nie stało, z kolei mężczyzna doznał ciężkich obrażeń ciała. Pilnie przetransportowano go karetką do szpitala, a jego stan był niezwykle ciężki.
Czytaj też: Reprezentant Polski zaatakowany nad morzem. Pilnie trafił do szpitala
Nie żyje motocyklista
Lekarze walczyli o życie motocyklisty kilkanaście dni. Niestety mimo ich starań i wysiłków, 28-latek zmarł 9 lipca o godzinie 15:30. O jego śmierci poinformowała grupa „Moto Fan Sosnowiec”.
Z ogromnym bólem i niewyobrażalnym smutkiem przekazujemy wiadomość, której żadne z nas nie chciało usłyszeć… Niestety… dziś, 9 lipca 2026 r., dotarła do nas najgorsza z możliwych wiadomości. O godzinie 15:30 nasz Brat Krzysztof odszedł na zawsze… odjechał na swoje Niebieskie Autostrady – czytamy we wpisie.
Jak się okazało, zmarły był ich członkiem i miał na imię Krzysztof. Koledzy z grupy pożegnali go we wzruszających słowach. Podkreślono, że mężczyzna był niezastąpiony i potrafił „zarażać” każdego swoją dobrą energią i pozytywnym myśleniem:
Dziś cała nasza motocyklowa rodzina pogrążona jest w żałobie. Straciliśmy jednego z nas… człowieka, którego nie da się zastąpić. Krzysiu, dziękujemy Ci za każdą wspólną trasę, za każde spotkanie, za Twoją życzliwość, uśmiech i braterską dłoń. Pozostaniesz z nami na zawsze – żegna swojego przyjaciela grupa z Sosnowca.
Czytaj też: Tysiące Polaków rezygnują z 13. i 14. emerytury. W zamian nawet 5976 zł
Okoliczności wyjaśnia policja
Nad wyjaśnieniem okoliczności zdarzenia pracują policjanci. Na miejscu przez kilka godzin trwały działania służb i zabezpieczanie śladów oraz dowodów. Media nie podają, kto ponosi odpowiedzialność za wypadek. Najpewniej doszło do wymuszenia pierwszeństwa przez jednego z uczestników ruchu drogowego.