CELEBRITY
Tadeusz Rydzyk, przemawiając ze szczytu klasztoru paulinów na Jasnej Górze do pielgrzymów zebranych po wieczornej mszy, nazwał posłów “żulikami nie z tej Ziemi”, dodając, że “w krawatach eleganckich mówią, w koszulach”. Mówi tak – bo pewnie na żulerce zna się jak mało kto.
Tadeusz Rydzyk, przemawiając ze szczytu klasztoru paulinów na Jasnej Górze do pielgrzymów zebranych po wieczornej mszy, nazwał posłów “żulikami nie z tej Ziemi”, dodając, że “w krawatach eleganckich mówią, w koszulach”. Mówi tak – bo pewnie na żulerce zna się jak mało kto.
Za rządów PiS na biznesy Rydzyka państwowe instytucje i spółki wyłożyły ponad 380 mln zł, z czego samo Ministerstwo Kultury przekazało co najmniej 206,5 mln zł, głównie na budowę toruńskiego muzeum. Do tego dziesiątki milionów z Funduszu Sprawiedliwości. Kiedy ten strumień płynął, żadnych żulików w Sejmie nie widział. Krawaty zaczęły przeszkadzać dopiero wtedy, gdy skończyły się przelewy.
To nie jest głos pasterza. To głos beneficjenta systemu, który przez lata robił z Kościoła kasę fiskalną PiS-u, a teraz, gdy nikt mu już nie daje na tacę z budżetu państwa, odreagowuje na wiernych.
Rydzyk nie musi szukać „żulika w krawacie”. Wystarczy, że spojrzy w lustro na Jasnej Górze, tam stoi największy.