CELEBRITY
Telewizyjna parodia Karola Nawrockiego wywołała burzliwą dyskusję. Skecz błyskawicznie obiegł internet, a reakcje widzów okazały się skrajnie różne. Do sprawy odniosła się również Kancelaria Prezydenta, publikując oficjalne oświadczenie. Jedni bronią prawa do satyry, inni uważają, że twórcy przekroczyli granicę. Jakie jest Wasze zdanie? 👇
Kabaret “Chyba Czesuaf” z Polsatu pokazał skecze inspirowane słynną konferencją, na której Karol Nawrocki ostro zwrócił się do dziennikarza TVN24. Przerysowana parodia z aktorem krzyczącym o kominiarce rozgniewała jednych widzów, rozśmieszyła drugich, a Kancelarię Prezydenta zmusiła do publicznego komentarza.
Bezwzględnie sparodiowali Karola Nawrockiego w telewizji. Kancelaria Prezydenta wydała oświadczenie. Internauci podzieleni
Iskrą, która zapaliła lont, była konferencja prasowa po spotkaniu Karola Nawrockiego z Viktorem Orbanem w Przemyślu. Dziennikarz TVN24 Mateusz Półchłopek zapytał polską głowę państwa, czy nie przeszkadzają mu kontakty węgierskiego premiera z Władimirem Putinem. Prezydent zawrócił i wyraźnie poirytowany zbeształ reportera: “Pan redaktor się ogarnie i słucha, co mówi prezydent Polski. Nagranie w ciągu kilku godzin stało się jednym z najszerzej dyskutowanych klipów w polskim internecie i szybko doczekało się kabaretowego opracowania.
“Daj mi kominiarkę, ja go incognito j***ę”
Kabaret “Chyba Czesuaf” w programie “Kabaret na żywo” na antenie Polsatu wyemitował skecz, w którym wyobraził sobie, co działo się za kulisami tuż po konferencji. Aktor wcielający się w prezydenta wykrzykiwał, nie przebierając w słowach.
Po ch****ę ja zostałem prezydentem, po ch****ę?! Tak to, bym mu normalnie j****ł. Nie, ja tam wracam” / “Co spokojnie? Co? K***a, będzie mi leszcz mruczał pod nosem. Daj mi kominiarkę, ja go incognito j***ę” / “P*******a prezydentura. Da mi snusa z melisą.
Kancelaria musiała odpowiedzieć. Kabareciarze to wykorzystali
Onet zapytał Kancelarię Prezydenta, czy kabaret nie przekroczył granicy. Kancelaria zajęła się filmikiem i udzieliła odpowiedzi redakcji, o czym kabareciarze dowiedzieli się z artykułu na Plejadzie. W kolejnym odcinku skwitowali to ironicznie, chwaląc się, że “wiemy, że nasze wiadomości ogląda głowa Państwa”, po czym wyemitowali jeszcze bardziej rozbudowany skecz, w którym fikcyjny Nawrocki zastanawia się, kto stoi za kabaretem i czy “można im j**nąć”.
“Żenada” kontra “z prezydenta wyszedł kibic”. Polska podzielona
Widzowie podzielili się na dwa obozy. Jedni docenili skecz jako polityczną satyrę, inni uznali, że twórcy posunęli za daleko. Pod filmem pojawiły się komentarze: “Co tu jest śmiesznego, pytam się? Żenada”, “Jeśli kabaret bawi się w politykę, to już nie jest śmieszne”, ale też: “Wyluzujcie, ludzie, prezydent pewnie sam się z tego śmieje.” Lider kabaretu Piotr Gumulec w rozmowie z Plejadą bronił skeczu .
Myślę, że żadna granica smaku nie została przekroczona. Prezydent przecież znany jest ze swojej poprzedniej, nazwijmy to, aktywności. W czasie konferencji prasowej chyba troszkę z prezydenta wyszedł kibic, a my sobie wyobraziliśmy, co mogło się dziać dalej.
Kancelaria Prezydenta w oświadczeniu podkreśliła, że programy rozrywkowe korzystają z konstytucyjnej wolności słowa i mieszczą się w granicach prawa w warunkach demokracji. Temat podjął też komik Mateusz Socha, którego skecz naśladujący scenę z konferencji przekroczył 2 miliony odtworzeń na Facebooku. Granice satyry politycznej w Polsce wyglądają dziś następująco: jeden klip, dwa obozy i Kancelaria Prezydenta komentująca kabaretowe filmiki.