CELEBRITY
Marta Nawrocka w czarnej sukni rozbiła bank w Szwajcarii. Reszta przestała się liczyć
Czarna suknia. Ulizany kok. I cała Szwajcaria patrzy w jedną stronę. Marta Nawrocka znów zrobiła to, co ostatnio wychodzi jej najlepiej — odebrała show wszystkim wokół.
Para prezydencka wylądowała w Szwajcarii w środę. Dwa dni oficjalnej wizyty, masa spotkań, przemówienia i ten jeden bal, o którym mówi teraz pół internetu. Karol Nawrocki przemawiał w tamtejszym parlamencie, mówił o bezpieczeństwie Europy i napięciach na świecie.
W obecnej sytuacji geopolitycznej musimy robić wszystko, co w naszej mocy, aby wzmacniać wspólne bezpieczeństwo w Europie — powiedział prezydent.
Słowa poważne. Ciężkiego kalibru. A jednak nazajutrz wszyscy gadali o sukni jego żony. No cóż, tak to bywa.
Marta Nawrocka postawiła na czerń. Krój balonowy, rozszerzany ku dołowi, do tego niewielki golf przy szyi. Brzmi minimalistycznie? Bo takie właśnie było. I dlatego zadziałało.
Najciekawszy detal to krótkie rękawy z delikatnymi poduszkami na ramionach. Subtelnie, ale robi robotę — sylwetka od razu nabiera charakteru. Całość spinał ulizany, gładki kok. Klasyka, która nigdy nie zawodzi.
A do tego srebrna biżuteria. Delikatny połysk, nic na siłę. Akurat tyle, żeby błyszczeć, ale nie przyćmić sukni. Trzeba przyznać — kobieta wie, co robi.
Internet oszalał
Komentarze posypały się błyskawicznie. Stylowo. Z klasą. Nowocześnie, a jednocześnie elegancko. Wielu uznało tę kreację za najlepszą podczas całej wizyty.
Karol Nawrocki też się postarał — klasyczny garnitur, do tego muszka. Stonowanie, które idealnie pasowało do żony. Para trzymała się jednej linii i wyglądała jak żywcem wyjęta z magazynu o dyplomacji.
I tu zaczyna się ciekawa sprawa. Bo przecież chodziło o politykę, bezpieczeństwo, międzynarodowe relacje. A jednak ludzie najpierw scrollują zdjęcia z balu, a dopiero potem czytają o przemówieniach. Czy to źle? Trudno powiedzieć. Tak po prostu wygląda dzisiejsza dyplomacja.
Tym razem wygrała czarna suknia. I trzeba uczciwie napisać — w pełni zasłużenie.