CELEBRITY
„Brakuje im kwalifikacji umysłowych”. Słowa Jarosława Kaczyńskiego wywołały w Polsce wściekłość
Prezes PiS zasugerował, że część obywateli nie potrafi samodzielnie ocenić informacji. Krytycy odczytali to jako nazwanie przeciwników partii głupimi
Wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego o „braku odpowiednich kwalifikacji umysłowych” wróciła do internetowych dyskusji, wywołując falę oburzenia. Wielu komentujących uznało, że polityk w arogancki sposób obwinił obywateli za słabsze poparcie dla swojej partii.
Słowa rzeczywiście padły, ale nie są nową wypowiedzią z 2026 roku. Kaczyński wygłosił je 27 października 2022 roku podczas spotkania z wyborcami PiS w Radomiu.
Pytanie o spadające poparcie
Jedna z uczestniczek spotkania zapytała, dlaczego notowania PiS nie są lepsze, skoro zdaniem partii jej rząd osiągał dobre wyniki.
Jarosław Kaczyński odpowiedział, że problemem jest między innymi przekaz mediów krytycznych wobec władzy. Stwierdził następnie, że wielu ludzi nie potrafi porównać tego, co widzi w telewizji i internecie, z rzeczywistością.
Dodał, że niektórzy „nie mają takiej tendencji albo brak im odpowiednich kwalifikacji umysłowych”.
„Czy każdy, kto nie popiera PiS, jest idiotą?”
Wypowiedź natychmiast wywołała ostre reakcje polityczne. Cezary Tomczyk z Platformy Obywatelskiej uznał, że Kaczyński w praktyce sugeruje, iż Polacy niepopierający PiS są głupi.
Polityk pytał publicznie, czy według prezesa partii każdy obywatel, który nie głosuje na PiS, jest po prostu idiotą. Słowa Kaczyńskiego określił jako jednocześnie żenujące, śmieszne i przerażające.
Krytyka mediów czy obrażanie obywateli?
Kaczyński nie powiedział wprost, że wszyscy Polacy są głupi. Jego wypowiedź dotyczyła części odbiorców mediów, którzy według niego nie potrafili zweryfikować krytycznych informacji o rządzie PiS.
Problem polegał jednak na tym, że słowa padły w odpowiedzi na pytanie o niskie poparcie dla partii. Dlatego krytycy odebrali je jako próbę zrzucenia odpowiedzialności za słabe sondaże na rzekomo niewystarczającą inteligencję wyborców.
Zamiast zastanowić się nad błędami własnego ugrupowania, Kaczyński miał według komentatorów zasugerować, że obywatele po prostu nie rozumieją rzeczywistości.
To nie był pierwszy taki skandal
Już w 2015 roku Jarosław Kaczyński mówił o „najgorszym sorcie Polaków”, odnosząc się do osób, które jego zdaniem działały przeciwko interesom kraju za granicą.
Zapytany później o przeprosiny, odmówił wycofania się ze swoich słów. Porównał różne postawy Polaków z okresu okupacji, argumentując, że nie wszyscy mogą być oceniani w ten sam sposób.
Dla przeciwników PiS stało się to dowodem, że Kaczyński od lat dzieli społeczeństwo na obywateli „lepszych” i „gorszych”, zależnie od ich poglądów politycznych.
Polska reaguje ostro
Największe oburzenie wzbudza przekonanie, że polityk może pouczać obywateli, jak powinni rozumieć wiadomości i na kogo głosować. W demokratycznym państwie ludzie mają prawo krytykować każdą partię, nawet gdy jej lider uważa tę krytykę za niesprawiedliwą.
Jarosław Kaczyński nie nazwał wszystkich Polaków głupimi. Jednak jego wypowiedź o braku „kwalifikacji umysłowych” rzeczywiście padła i została powszechnie odebrana jako pogardliwy atak na część społeczeństwa.
To właśnie dlatego stare słowa wciąż wracają. Dla jednych były tylko niezręcznym komentarzem o wpływie mediów. Dla innych ujawniły, co wpływowy polityk naprawdę myśli o obywatelach, którzy nie chcą popierać jego partii.