CELEBRITY
Zaskakujące sceny przed budynkiem prokuratury 😨
Jak przekazują obecne na miejscu media, prezes PiS stawił się w warszawskiej prokuraturze. Jego wizyta ma związek ze wznowionym śledztwem w głośnej sprawie, która ponownie angażuje organy ścigania. Zgromadzeni dziennikarze liczyli na wyjaśnienia, jednak polityk potraktował ich w zdecydowany sposób.
Milczenie przed wejściem na przesłuchanie
Jarosław Kaczyński przybył do Prokuratury Okręgowej w Warszawie w charakterze świadka. Jak relacjonują reporterzy, przed wejściem do budynku zignorował pytania przedstawicieli prasy i nie udzielił żadnego komentarza. Wcześniej tego samego dnia uczestniczył w obchodach miesięcznicy katastrofy smoleńskiej, gdzie apelował o mobilizację obozu prawicy przed przyszłorocznymi wyborami.
Stawienie się w prokuraturze nastąpiło po tym, jak Kaczyński nie pojawił się na przesłuchaniu w pierwotnie wyznaczonym terminie, czyli 20 maja. Obecne wezwanie dotyczy śledztwa w sprawie powiązanej z partią spółki Srebrna.
Postępowanie, w którym zeznaje lider Prawa i Sprawiedliwości, dotyczy planów budowy dwóch wieżowców na warszawskiej Woli przez spółkę Srebrna. W 2016 roku do realizacji inwestycji zaangażowano austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera. Trzy lata później, komentując jego żądania wypłaty 1,3 miliona euro, Kaczyński oświadczył w rozmowie z PAP:
„Birgfellner żądał pieniędzy za prace, które były nieudokumentowane w żaden sposób. Jego żądanie można streścić do tego, że miałbym zmusić radę nadzorczą i zarząd spółki Srebrna, żeby wbrew prawu, wbrew ustawie o rachunkowości, wypłaciły mu pieniądze, czego nie chciałem, ani nie mogłem zrobić”.
Wcześniej prokuratura za czasów Zbigniewa Ziobry odmówiła wszczęcia śledztwa w tej sprawie. Obecnie śledczy badają, czy Austriak został wprowadzony w błąd, a w konsekwencji nakłoniony do rozporządzenia swoim majątkiem w sposób dla siebie niekorzystny. Chodzi o mienie znacznej wartości, dlatego sprawa traktowana jest poważnie.
Sprawa wróciła do prokuratury po tym, jak przejrzano postępowania prowadzone w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy. Właśnie ten audyt sprawił, że umorzona niegdyś sprawa ponownie trafiła na biurka śledczych. Zanim Kaczyński wszedł na przesłuchanie, przed dziennikarzami wystąpił pełnomocnik austriackiego przedsiębiorcy, Roman Giertych, który nie krył, że spodziewa się po tym dniu konkretnych ustaleń.
„Może dzisiaj pojawią się jakieś nowe nagrania, które może przypomną panu prezesowi pewne fakty, które może zapomniał. Może odsłuchamy coś nowego, zobaczymy” — powiedział mecenas, sugerując, że dysponuje materiałem mogącym rzucić nowe światło na sprawę.
Dodał, że strona pokrzywdzona wolałaby dla polityka inny status w postępowaniu, jednak prokuratura zdecydowała się wezwać go w charakterze świadka.
Sam Jarosław Kaczyński stanowczo odrzuca wszelkie zarzuty związane z planowaną inwestycją spółki Srebrna. Pytany wcześniej o decyzję prokuratury, ocenił, że wszczęcie śledztwa nastąpiło „w ramach walki z nami, ponieważ nic nie ma, trzeba fikcyjnych spraw”. Zapytany, czy stawi się na przesłuchanie w razie otrzymania oficjalnego wezwania, przyznał, że jest to jego obowiązek. Zastrzegł jednak krytycznie:
„W tej chwili mamy kłopot, bo prokuratura jest nielegalna”.
Mimo tych zastrzeżeń polityk stawił się w siedzibie prokuratury okręgowej. Dalszy bieg sprawy zależy teraz od analizy jego zeznań przez śledczych.