Connect with us

CELEBRITY

Chłopiec chciał odzyskać okulary. Skończyło się śmiercią 10-latka

Published

on

Mój syn wykrwawiał się. Nikt nie wezwał karetki — mówi ojciec 10-letniego Iwana rosyjskim mediom. Chłopiec zmarł dzień po zdarzeniu na terenie przedsiębiorstwa w rosyjskim Togliatti. Według rodziny ochroniarz miał szarpać dzieckiem, gdy jego ciało było wbite w ostre metalowe pręty ogrodzenia.

Do zdarzenia doszło 23 lipca w Togliatti w obwodzie samarskim. Chłopiec trafił do szpitala z rozległymi obrażeniami jamy brzusznej i narządów wewnętrznych. Mimo nocnej operacji lekarzom nie udało się uratować jego życia. 58-letni ochroniarz został aresztowany na dwa miesiące, a śledczy postawili mu zarzut spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu skutkującego śmiercią.

Jak relacjonuje ojciec zmarłego dziecka, jego syn bawił się z kolegami w pobliżu zakładu należącego do spółki energetycznej T Plus. Jeden z chłopców upuścił okulary przeciwsłoneczne, które przeleciały za ogrodzenie. Dzieci postanowiły je odzyskać.

Na terenie przedsiębiorstwa zauważył je 58-letni ochroniarz. Według relacji świadków miał wybiec z budki i zacząć krzyczeć na dzieci. Dwóm chłopcom udało się uciec. Trzeci, 10-letni Iwan, próbował wydostać się przez wysokie ogrodzenie zakończone metalowymi pikami.

Według ustaleń rosyjskiego Komitetu Śledczego mężczyzna chwycił dziecko i z dużą siłą pociągnął je w swoją stronę. W rezultacie ostre elementy ogrodzenia wbiły się w ciało chłopca.

Ojciec dziecka twierdzi, że obrażenia nie powstały wyłącznie podczas wspinaczki przez płot.

— W tym momencie ochroniarz, widząc, że mój syn znajduje się na metalowych prętach ogrodzenia w okolicy brzucha i klatki piersiowej, chwycił go i z całej siły pociągnął w dół. W efekcie mój syn został na nie nabity jak szaszłyk na szpikulec — powiedział.

Według jego relacji chłopiec próbował się uwolnić, jednak ochroniarz miał nadal trzymać go za nogi i szarpać nim.

— Zaostrzone piki przebiły jamę brzuszną. Ponieważ znajdowały się w ciele, a mojego syna wielokrotnie szarpano w górę i w dół, uszkodzonych zostało wiele narządów wewnętrznych. Mój syn zginął — mówił ojciec.

Mężczyzna twierdzi również, że po zdarzeniu nikt nie wezwał pogotowia. Chłopiec zdołał jeszcze zadzwonić do ojca i poinformować go, gdzie się znajduje.

— Mój syn wykrwawiał się. Nikt nie wezwał karetki. Musiałem sam zawieźć go do szpitala. Jego narządy były całkowicie zniszczone — relacjonował.

Gdy ojciec dotarł na miejsce, znalazł syna leżącego na ziemi. Chłopiec był już ciężko ranny i stracił dużo krwi.

Ochroniarz aresztowany na dwa miesiące
Dziecko przeszło operację, jednak lekarzom nie udało się go uratować. Chłopiec zmarł następnego dnia.

58-letni ochroniarz został zatrzymany i decyzją sądu trafił do aresztu na dwa miesiące. Usłyszał zarzut umyślnego spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego skutkiem była śmierć pokrzywdzonego. Według rosyjskich mediów grozi mu do 15 lat więzienia.

Podczas przesłuchania mężczyzna nie przyznał, by celowo skrzywdził dziecko.

— Na teren mojego obiektu weszło trzech chłopaków. Wyszedłem, żeby powstrzymać ich działania. Dwóch uciekło. Jeden trafił na zaostrzony pręt — powiedział.

Spółka T Plus poinformowała, że ochronę obiektu prowadziła zewnętrzna firma ochroniarska. Przedsiębiorstwo zapowiedziało wewnętrzne postępowanie wyjaśniające i zadeklarowało pomoc rodzinie zmarłego chłopca.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2026 Unitednews360