CELEBRITY
Upadek rakiety. Dyplomata mówi, jak powinna zareagować Polska
Narracja rządu wskazuje, że na Lubelszczyźnie spadła rosyjska rakieta. Okoliczności zdarzenia wyjaśniają służby i prokuratura, które badają między innymi przebieg lotu pocisku. — Po pełnym wyjaśnieniu sprawy rosyjski ambasador powinien zostać wezwany do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a polska dyplomacja powinna złożyć oficjalny protest — mówi w “Fakcie” Krzysztof Płomiński, były ambasador RP.
30 lipca o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt. Do jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16. O godz. 3.46 obiekt zanikł, a miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim — poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.
Czytaj też: Generał wyciąga wnioski po uderzeniu rakiety. “Zawiódł system”
Podczas posiedzenia zespołu koordynacyjnego z udziałem szefów MON i MSWiA oraz przedstawicieli służb premier Donald Tusk przekazał, że obecnie wszystko wskazuje na to, iż polską przestrzeń powietrzną naruszył rosyjski pocisk manewrujący Ch-101. Szef rządu podkreślił, że wojsko było gotowe do jego zestrzelenia, gdyby rakieta kontynuowała lot nad terytorium Polski.
Zobacz: Tysiące chińskich statków tworzą tajemnicze formacje. Xi Jinping po cichu realizuje niecny plan. Krok po kroku zaciska pętlę
Uprzedzając putinowską dezinformację, proszę przeczytać: “Pociski (CH-101) używane są wyłącznie przez lotnictwo strategiczne Rosji”
napisał na X szef MSZ Radosław Sikorski.
Do kwestii możliwej reakcji dyplomatycznej wobec Rosji odniósł się w rozmowie z “Faktem” Krzysztof Płomiński. Były ambasador RP podkreśla, że przed podjęciem jakichkolwiek kroków konieczne jest pełne wyjaśnienie wszystkich okoliczności.
Pozostaje kwestia reakcji wobec rosyjskiego ambasadora w Polsce. Po pełnym i jednoznacznym wyjaśnieniu sprawy powinien on zostać wezwany do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a polska dyplomacja powinna złożyć oficjalny protest. Zanim jednak do tego dojdzie, wszystkie okoliczności zdarzenia muszą zostać dokładnie wyjaśnione. Konieczne jest oparcie się na raportach służb oraz danych wywiadowczych, które potwierdzą, że była to rosyjska rakieta — mówi dyplomata.
Jak wskazuje Płomiński, ustalenia poprzedzające wezwanie ambasadora muszą być bardzo szczegółowe.
Należy wyjaśnić, czy doszło do błędu po stronie Rosji, a także przeanalizować całą trajektorię lotu rakiety — od momentu jej wystrzelenia aż do upadku. W tej sprawie nie może być żadnych luk ani niejasności, które mogłyby zostać później wykorzystane przez drugą stronę do podważania polskich ustaleń
— mówi były ambasador.
Zwraca również uwagę, że rosyjski ambasador powinien stawić się na wezwanie polskich władz. — Jeżeli jednak w tym czasie byłby nieobecny w kraju przez dłuższy okres, odpowiedzialność za kontakt dyplomatyczny przejąłby chargé d’affaires Rosji, czyli osoba pełniąca obowiązki zastępcy ambasadora — słyszymy.
Zdaniem Płomińskiego “jeżeli rzeczywiście doszłoby do błędu po stronie rosyjskiej, nie można wykluczyć, że Moskwa próbowałaby przedstawić narrację przerzucającą odpowiedzialność na trwającą wojnę i działania strony ukraińskiej”. — Mogłaby sugerować, że była to prowokacja ze strony Kijowa. Dlatego kluczowe znaczenie ma dokładne ustalenie wszystkich faktów i pełnego kontekstu zdarzenia, zanim Polska podejmie działania dyplomatyczne — komentuje ekspert.