CELEBRITY
Polska będzie ważna w odbudowie Ukrainy? “Konkurencja jest wielka”
— Polskie firmy mają szansę zarobić na odbudowie Ukrainy, są konkurencyjne, będą w stanie wygrywać różnego rodzaju przetargi, ale nie na poziomie realizacji bardzo dużych inwestycji, jako generalny wykonawca. Warto w tym uczestniczyć, ale nie będzie to dla Polski coś, co zwiększy wzrost gospodarczy np. o 4 pkt proc. rocznie — mówi “Faktowi” ekonomista Marek Zuber.
W związku z awanturą na linii Polska-Ukraina dotyczącą odebrania przez prezydenta Karola Nawrockiego Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu, który wcześniej nadał jednej z jednostek wojskowych imię “bohaterów UPA”, wiele osób zadaje sobie pytanie, jaka będzie rola Polski w odbudowie Ukrainy. Ekonomista Marek Zuber tłumaczy, co jest stawką w tej grze dla Polski. Czy jesteśmy w stanie wejść do tej gry jako poważny gracz?
Marek Zuber podkreśla, że w kontekście Ukrainy w przypadku Polski “bardziej chodzi o uczestnictwo w postaci różnego rodzaju podwykonawców”. — Mamy szanse na kontrakty jako podwykonawcy. Oczywiście nie wykluczam, że będą takie firmy, które same lub w konsorcjum, będą realizowały jakieś duże projekty. Choćby te największe polskie firmy budowlane. Ale jeśli ktoś liczy na to, że jakaś polska firma, jako generalny wykonawca, będzie miała do wybudowania np. ileś kilometrów autostrad, to moim zdaniem jest to mało prawdopodobne — wyjaśnia.
Zełeński ujawnił pierwszy prezent od Nawrockiego. “Nigdy o tym nie mówiłem. Spokojnie z tym żyłem”
— To samo dotyczy dostarczania różnego rodzaju materiałów budowlanych. Konkurencja jest wielka, co widać też w Polsce. Przecież my dzisiaj kupujemy różnego rodzaju produkty w różnych częściach świata i oczywiście ten świat będzie chciał zarobić też w Ukrainie. My będziemy w ograniczonym stopniu decydować o tym, skąd to wszystko będzie pochodziło. Dlatego, że będziemy w relatywnie nieznacznym stopniu finansować projekty związane z odbudową Ukrainy — tłumaczy Marek Zuber.
Ekonomista dodaje, że napięcie, które pojawiło się pomiędzy Polską i Ukrainą teraz, to “dodatkowy element, który utrudnia funkcjonowanie polskich firm, ale też nie do końca, dlatego, że w momencie kiedy będą podejmowane decyzje dotyczące konkretnych realizacji, to znowu najważniejszym elementem będą pieniądze i to kto będzie tańszy”. — Tak to się dzieje w związku z przetargami — zaznacza.
Dopytujemy, czy Polska może w odbudowie Ukrainy odgrywać rolę hubu logistycznego. — To jest bardzo ważna rzecz dzisiaj, gdy Ukraina cały czas jest atakowana. Polska jest krajem, w którym można “przepakowywać” różne rzeczy i już w taki bardziej przemyślany sposób, pod kątem bezpieczeństwa, wysyłać je dalej, czyli do Ukrainy. Ale jak się wojna skończy, to ten element już nie będzie miał tak wielkiego znaczenia. W wielu przypadkach takie “pośrednictwo” może już nie być potrzebne — wyjaśnia.
Polska jako członek UE będzie uczestniczyła w odbudowie Ukrainy, to jest jasne. Natomiast istotnych pieniędzy, porównywalnych z tym, co wyłożą bogatsze od nas kraje, nie jesteśmy w stanie położyć na stole z różnych powodów. Popatrzmy na historię. Chociażby na to, jak to wyglądało np. w Iraku. Wiadomo, kto był decydentem dotyczącym istotnych projektów realizowanych przy odbudowie tego kraju. Głównie Stany Zjednoczone. Tak to działa. Polskie firmy mają szansę zarobić na odbudowie Ukrainy, są konkurencyjne, będą w stanie wygrywać różnego rodzaju przetargi, ale nie na poziomie realizacji bardzo dużych inwestycji, jako generalny wykonawca. Warto w tym uczestniczyć, ale nie będzie to dla Polski coś, co zwiększy wzrost gospodarczy np. o 4 pkt. proc. rocznie — podsumowuje.
Mer Lwowa Andrij Sadowy po odebraniu Zełenskiemu orderu. “Uspokoić się”