NFL
Prezes PiS wybuchł, padły mocne słowa 😱
Prezes PiS wybuchł, padły mocne słowa 😱
Czwartkowe obchody miesięcznicy smoleńskiej w Warszawie przebiegły w cieniu gwałtownych sporów i policyjnych interwencji.
Z relacji mediów oraz nagrań z uroczystości wynika, że przemówienie Jarosława Kaczyńskiego próbowano zagłuszyć okrzykami.
Prezes Prawa i Sprawiedliwości odpowiedział ostrymi zarzutami, kierowanymi zarówno pod adresem kontrmanifestantów, jak i obozu rządzącego.
Do zajść doszło w czwartek, 10 września, na placu Piłsudskiego w Warszawie, gdzie co miesiąc upamiętnia się ofiary katastrofy smoleńskiej z 2010 roku.
Przeciwnicy PiS skandowali „kłamca, kłamca” i włączali głośne syreny, żeby zagłuszyć przemówienie. Wielokrotnie dochodziło do wymiany zdań i przepychanek między nimi a uczestnikami uroczystości, więc do akcji musieli wkraczać policjanci.
Zarzuty o brak kultury i rosyjskie wpływy
Lider PiS uznał zachowanie kontrmanifestantów za bezprawne zakłócanie uroczystości. Przyznał wprawdzie, że przeciwnicy „mogą już tylko nosić transparent” i nie mogą już znieważać pomnika ofiar ani pomnika prezydenta, ale i tak ostro potępił ich postawę.
Mamy do czynienia z objawami niebywałego braku kultury, czyli mówiąc prostym i może nieładnym językiem, chamstwa. Ale z drugiej strony także mamy do czynienia z „putinadą” — oświadczył.
Kaczyński zasugerował przy tym powiązania protestujących z zagranicznymi służbami.
Jeśli w końcu kiedyś polskie państwo zdecyduje się na to, żeby walczyć z rosyjską agenturą, to nie mam wątpliwości, że dotrze i do tej grupy, i szczególnie do jej przywódcy — mówił.
Wyraził też nadzieję, że wobec tych osób zapadną wyroki sądowe wyrażające się „w bardzo licznych latach pozbawienia wolności”, i zapowiedział dążenie do ustalenia w śledztwie, kto finansuje osoby zakłócające obchody.
Porównanie do Amber Gold i atak na Donalda Tuska
W dalszej części wystąpienia prezes PiS połączył okrzyki protestujących z szerszą sceną polityczną. Jego zdaniem zachowanie demonstrantów wpisuje się w taktykę obozu władzy.
Te wszystkie wrzaski, te wszystkie opowieści, to nic innego jak tylko echo obrony, rozpaczliwej obrony Donalda Tuska i jego ludzi przed całkowicie uzasadnionym oskarżeniem o nową wielką aferę, taką jak Amber Gold, a być może nawet większą — mówił, prawdopodobnie nawiązując do sprawy upadłej giełdy Zondacrypto.
Rządzącym zarzucił opieranie działań na dezinformacji.
To znaczy kłamstwo, kłamstwo i jeszcze raz kłamstwo. Przykrywanie, jak to mówił kiedyś były premier Belka, jednym kłamstwem następnego kłamstwa — stwierdził.
Podkreślił, że „tak nie może wyglądać Polska”, bo w przeciwnym razie „jej los będzie naprawdę straszny”.
„Musimy to odwrócić i to jest nasz cel” — zapowiedział, wyrażając nadzieję na odsunięcie obecnej koalicji od władzy.
Sprawa Zondacrypto i interwencja służb
Po przemówieniu Kaczyński odniósł się w rozmowie z dziennikarzami do sprawy giełdy Zondacrypto. Pytany o reakcje polityków rządzącej większości, skwitował je dosadnym porównaniem.
Złodziej krzyczy: „Łapać złodzieja!”. To jest dokładnie ta metoda, metoda z kryminalnego przedmieścia. No ale cóż, tacy ludzie doszli do władzy — podsumował.
W tym samym czasie na placu Piłsudskiego wciąż pracowały służby porządkowe. Kordon policji uniemożliwił zablokowanie uroczystości, ale przepychanki między zwolennikami a przeciwnikami PiS doprowadziły do upadków kilku uczestników.
Funkcjonariusze musieli wielokrotnie interweniować, rozdzielając zwaśnione strony aż do chwili, gdy oficjalne delegacje opuściły plac.
Czym była katastrofa smoleńska i skąd spór?
Comiesięczne uroczystości na placu Piłsudskiego upamiętniają ofiary katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku, w której pod Smoleńskiem zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński z małżonką.
Oficjalne badania jako przyczynę wskazały błędy i złe warunki pogodowe, jednak środowisko PiS przez lata forsowało tezę o zamachu z udziałem Rosji, którą sam Kaczyński wprost postawił w 2022 roku. Ten nierozstrzygnięty spór od lat dzieli zwolenników i przeciwników partii.