CELEBRITY
PREZYDENT, KTÓREGO NIE MA — A PAŃSTWO CZEKA Karol Nawrocki zdaje się mylić urząd z azylem.
Minister Sikorski zaprasza go na strategiczną naradę z ambasadorami — ludzi, którzy codziennie bronią polskich interesów za granicą.
I co? Cisza. Brak odpowiedzi. Brak obecności. Brak państwa.
To nie jest epizod. To wzorzec.
Zamrożone nominacje, konflikty o ambasadorów, unikanie spotkań — jakby dyplomacja była dla niego zbyt trudnym językiem.
Efekt? Paraliż. Polska bez głosu. Prezydent bez działania.
Konstytucja zna na to lekarstwo — **art. 131**.
Zgromadzenie Narodowe ma obowiązek rozważyć trwałą niezdolność Nawrockiego do pełnienia funkcji głowy państwa.
Bo kraj nie może być zakładnikiem milczenia.
Nie chodzi o emocje. Chodzi o odpowiedzialność.
Prezydent, który nie odpowiada na zaproszenia w sprawach bezpieczeństwa, sam odpowiada za utratę zaufania.
Polacy zasługują na przywódcę, który działa — nie na cień urzędu.
Marszałku, posłowie — czas wyjąć skalpel konstytucji.
Nie po to, by karać, lecz by ratować państwo przed dalszym rozkładem.
Edmund Polak