CELEBRITY
Tłumy wyszły na ulice. Sytuacja wymknęła się spod kontroli, porażające sceny
W Genewie trwają protesty przeciwko szczytowi G7 we Francji. Skala agresji i przemocy na ulicach przekracza wszelkie wyobrażenia. Wstrząsającą relację ze Szwajcarii przesłała nam jedna z naszych czytelniczek.
Protesty w Genewie
W szwajcarskiej Genewie trwają ogromne protesty na ulicach. Uczestnicy demonstracji wyrażają swoje niezadowolenie z powodu szczytu G7, który odbywa się aktualnie we Francji. Zdaniem demonstrantów, polityka państw G7 prowadzi do nierówności ekonomicznych i dewastuje świat.
Protesty mają bardzo gwałtowny przebieg. Reuters podaje, że tylko wczoraj doszło do ataków na obiekty ONZ, a policja użyła gazu łzawiącego i siły, aby rozgonić tłum. Relacja jednej z naszych czytelniczek jest równie przerażająca. Skala przemocy i agresji na ulicach przekracza granice.
Czytaj też: Posadzisz w ogrodzie, a kleszcze uciekną w popłochu. Działa 10 razy lepiej niż chemia
Protesty w Genewie i przerażająca agresja na ulicach
Relacja jednej z naszych czytelniczek przeraża. Pani Anna (imię zmienione) przebywa w Genewie od dłuższego czasu, ale z taką skalą agresji jeszcze się nie spotkała. Jak podaje, w wielu sklepach powybijano szyby, mimo drewnianych osłon przed napadami.
Wybili szyby w kilku bankach, bo zerwali drewno ochronne (…) sklep ze skuterami obok baru też skończył z wybitymi szybami (…) – relacjonuje pani Anna.
W mieście ma unosić się bardzo nieprzyjemny zapach spalonych śmieci i opon. Protestujący w akcie złości podpalają bowiem okoliczne śmietniki i palą plastik czy gumę. Regularnie obrywa się także samochodom:
Miasto śmierdzi spalonymi śmieciami bo podpalają śmietniki (…) spalili nawet Teslę (samochód elektryczny – red.) w środku miasta – pisze nasza czytelniczka.
Zobacz też: Strzelanina w Białej Podlaskiej. Do szkół, przedszkoli i żłobków pilnie wysłano patrole
Wstrząsająca relacja z Genewy, niebezpiecznie na ulicach
Niestety na szwajcarskich ulicach dochodzi także do aktów przemocy i niebezpiecznych zdarzeń. Znajoma pani Anny także ucierpiała. Kiedy zmierzała w stronę swojego lokum, musiała ominąć protestujących. Niestety, ktoś z tłumu wystrzelił w jej stronę petardę, która wybuchła tuż obok niej.
Co więcej, agresja protestujących nie ustaje. Podczas starć z policją jako broni użyli oni… drewnianych sztachet. Zerwali je z zabezpieczeń budynków i płotów i wykorzystywali niczym oszczepy.
Rzucali w policję kamieniami i zerwanymi kawałkami rusztowania, niczym oszczepami! – podaje pani Anna.
Policja odpowiada na ataki, niestety ciosy otrzymują także przypadkowi ludzie:
Moja nowa współlokatorka dostała gazem pieprzowym po oczach, kiedy przechodziła ulicą obok zamieszek! – relacjonuje nasza czytelniczka.
Jeśli masz ciekawy temat czy relację do nagłośnienia – napisz do nas!