CELEBRITY
Śmierć Łukasza Litewki. Kierowca chciał odzyskać prawo jazdy, sąd podjął decyzję
Od tragicznego wypadku, w którym zginął poseł Łukasz Litewka, nie minęły jeszcze dwa miesiące. Kierowca, który potrącił polityka, podjął próbę odzyskania prawa jazdy. Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej podjął już jednak w tej sprawie ostateczną i prawomocną decyzję.
Decyzja sądu w sprawie kierowcy
Do śmiertelnego potrącenia doszło 23 kwietnia, gdy Łukasz Litewka poruszał się rowerem na trasie między Sosnowcem a Dąbrową Górniczą. Sprawcą wypadku był 57-letni Sławomir K., któremu prokuratura natychmiast zatrzymała prawo jazdy. Mężczyzna nie zgodził się z tą decyzją i złożył oficjalne zażalenie.
Sprawą 16 czerwca zajął się Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej, a posiedzenie toczyło się za zamkniętymi drzwiami. Pełnomocnik kierowcy, mecenas Maksymilian Alwaeli, przekonywał, że odebranie dokumentu było bezpodstawne:
W ocenie obrony nie zostały one [ustawowe przesłanki] spełnione i brak jest podstaw do zatrzymania prawa jazdy na tym etapie.
Sąd nie przychylił się jednak do argumentacji obrony i ogłosił, że prawo jazdy mężczyzny nadal pozostanie zatrzymane. Postanowienie to jest w pełni prawomocne.
Zobacz więcej: Skandaliczny incydent podczas sesji rady miasta. „Przekroczenie wszelkich granic”
Komentarze bliskich zmarłego Łukasza Litewki
Próba odzyskania uprawnień przez 57-latka wywołała ogromne poruszenie i sprzeciw wśród najbliższych zmarłego posła. Ojciec polityka, Zdzisław Litewka, w rozmowie z „Faktem” skomentował, że ewentualny zwrot dokumentu na tym etapie pokazałby lekceważący stosunek wymiaru sprawiedliwości do całej sprawy.
Równie mocne słowa padły ze strony partnerki Łukasza Litewki, Natalii Bacławskiej, która zwróciła uwagę na ciągłe zmiany w wersjach wydarzeń przedstawianych przez podejrzanego:
Nie chciałabym żyć w kraju, w którym osoby, które zabijają inne osoby, nie są w stanie w ogóle wytłumaczyć dlaczego, składają kilkukrotnie zeznania, które są za każdym razem inne, wsiadają za kółko. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji.
Kobieta dodała, że ze względu na bliskie sąsiedztwo z kierowcą, odczuwałaby realny strach przed wyjściem z domu, gdyby ten ponownie mógł legalnie prowadzić samochód.
Zobacz także: Stała baza amerykańskich wojsk w Polsce. Zdecydowany ruch rządu, premier Tusk właśnie ogłosił
Co zarejestrował monitoring?
W sprawie wypadku kluczowym dowodem pozostaje zabezpieczony przez śledczych materiał wideo z kamer monitoringu znajdujących się na trasie przejazdu. Prokurator Bartosz Kilian, pełniący funkcję rzecznika Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu, odsłonił kulisy tego, co widać na nagraniach:
U pokrzywdzonego widać, że ma obie ręce na kierownicy.
Choć na zabezpieczonym wideo dostrzeżono również słuchawkę, przez którą poseł rozmawiał w trakcie jazdy, prokuratura ucina spekulacje na ten temat. Rzecznik wyraźnie podkreślił, że zapis z kamer nie przyniósł żadnych nowych ustaleń, które mogłyby nagle zmienić dotychczasowy kierunek prowadzonego śledztwa lub w jakikolwiek sposób wpłynąć na modyfikację przedstawionych kierowcy zarzutów.