Connect with us

CELEBRITY

Wojskowy ocenił atak na Moskwę. “Teraz Rosjanie zrozumieją”

Published

on

Ukraina przeprowadziła 18 czerwca zmasowany atak dronów na rafinerię ropy naftowej w Moskwie. Uderzenie ukraińskiego wojska doprowadziło do rozległego pożaru, którego skutki były widoczne z wielu części rosyjskiej stolicy. — Ukraińcy nie wysyłają spontanicznie roju dronów. Analizują różne informacje dotyczące rozmieszczenia rosyjskiej obrony przeciwlotniczej i systemów przeciwdronowych — mówi w rozmowie z “Faktem” kpt Maciej Lisowski.

Według informacji przekazanych przez agencję AFP był to największy od lat atak dronowy wymierzony w Moskwę. Ukraińskie bezzałogowce wywołały pożary w stolicy Rosji i jej okolicach, trafiając między innymi w jedną z największych rafinerii ropy naftowej. W wyniku nalotu konieczna była także ewakuacja pasażerów z największego rosyjskiego lotniska. Służby poinformowały o 17 osobach poszkodowanych.

Do spektakularnej operacji ukraińskich sił odniósł się w rozmowie z “Faktem” kpt Maciej Lisowski. Wojskowy zwraca uwagę, że był to kolejny atak, który — przynajmniej teoretycznie — mógł zostać przeprowadzony z odległości ok. 500 km.

— To mniej więcej dystans dzielący ukraińską granicę od Moskwy. Oczywiście nie można wykluczyć również scenariusza, w którym Ukraińcy po raz kolejny skutecznie przemycili swoje drony bliżej rosyjskiej stolicy, a następnie stamtąd je wypuścili. Odpowiedź na pytanie, w jaki sposób zadano ten cios, zapewne poznamy wkrótce — komentuje Lisowski.

Ekspert podkreśla, że skuteczność takich operacji nie jest dziełem przypadku.

Istotne jest to, że — wbrew niektórym opiniom — Ukraińcy nie wysyłają spontanicznie roju dronów. Analizują różne informacje dotyczące rozmieszczenia rosyjskiej obrony przeciwlotniczej i systemów przeciwdronowych. Nieustannie zmieniają również swoją taktykę w zależności od posiadanych danych. W ten sposób wyznaczają trasy przelotu swoich bezzałogowców

wyjaśnia.

Jak dodaje, “mimo ogromnych nakładów Rosji na ochronę stolicy, ukraińskim dronom wielokrotnie udawało się przełamywać obronę”. — Jednocześnie wokół Moskwy znajduje się obecnie najgęstsza obrona przeciwlotnicza na świecie — zauważa.

Zdaniem wojskowego problemem pozostają także działania rosyjskich zestawów przeciwlotniczych Pancyr.

Ich 30-milimetrowe działka strzelają często bez względu na to, gdzie spadną pociski, byle tylko zestrzelić drona. Skutki są widoczne w infrastrukturze mieszkalnej Moskwy. O ofiarach w ludziach niewiele wiadomo — rosyjskie władze raczej się do nich nie przyznają — ale nie można wykluczyć, że również się zdarzają

— mówi Lisowski.

Zwraca uwagę, że Rosja nadal ma poważne problemy z nowoczesnymi systemami przeznaczonymi do zwalczania dronów. — Są słabo zaawansowani, jeśli chodzi o systemy przeciwdronowe, zwłaszcza tak zwane interceptory. W tym obszarze mają największe problemy i jak dotąd nie potrafią sobie z nimi skutecznie poradzić. Tymczasem Ukraińcy są pod tym względem dobrze rozwinięci i korzystają między innymi ze sprzętu otrzymanego z Zachodu — ocenia.

Lisowski podkreśla również znaczenie psychologiczne uderzenia. Jak zauważa, moskiewska rafineria została zaatakowana już po raz trzeci w krótkim czasie.

— Dziś nie ma już wątpliwości, że zostanie ona wyłączona z eksploatacji na dłuższy czas. Przez lata powtarzano, że dopóki Moskwa i Petersburg żyją normalnie, Rosjanie nie odczuwają, że trwa wojna. Teraz jednak, gdy przy stacjach paliw ustawiają się kolejki, a niebo w środku dnia przesłaniają czarne chmury dymu i oleisty deszcz osiada na samochodach, mieszkańcy zaczynają rozumieć, co naprawdę się dzieje — mówi kpt Maciej Lisowski.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2026 Unitednews360