CELEBRITY
Państwo prześwietli zarobki lekarzy. Koniec z ukrywaniem wielkich pensji?. Czytaj więcej w komentarzu 👇
Państwo będzie miało wgląd w zarobki w publicznej ochronie zdrowia. Sejm przegłosował projekt ustawy, który pozwoli powiązać wynagrodzenia medyków z numerem PESEL. — To ustawa ucieczkowa — mówi opozycja o reformie i twierdzi, że rząd nerwowo reaguje po aferze związanej z młodym medykiem, Dawidem Kacprzykiem, który w rok zarobił 1,6 mln zł w Szpitalu Południowym. Krąży nawet nazwa ustawy “Lex Kacprzyk”
Resort zdrowia już od jakiegoś czasu pracował nad tymi przepisami, projekt budził wielki sprzeciw. Afera związana z wynagrodzeniami młodego medyka Dawida Kacprzyka przyspieszyła jednak prace nad tym projektem. 29-latek, bez specjalizacji, w rok zarobił 1,6 mln zł pracując m.in. jako koordynator SOR w Szpitalu Południowym. Lekarz był członkiem KO, po wybuchu afery odszedł z partii, rozwiązano z nim umowę w szpitalu, a on sam złożył też mandat radnego. Skorygował też swoje faktury i zwrócił już na konto szpitala 500 tys. zł. Prace nad projektem ustawy ekspresowo przeszły przez Sejm. Za głosowało 253 posłów, nikt nie głosował przeciwko, 177 się wstrzymało.
Co zakładają przepisy? Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji od czterech lat zbiera wprawdzie dane o zarobkach w ochronie zdrowia, jednak do tej pory były one zanonimizowane. W praktyce oznaczało to, że urzędnicy widzieli jedynie suche kwoty z pojedynczych umów i nie mieli możliwości sprawdzenia, ile jeden lekarz zarabia łącznie, łącząc etaty, dyżury i kontrakty w kilku różnych placówkach jednocześnie. Nowe przepisy nakładają na szpitale obowiązek uzupełniania raportów o numer PESEL lub numer prawa wykonywania zawodu, co pozwoli państwu precyzyjnie prześwietlić realne, sumaryczne dochody każdego medyka. Ministerstwo Zdrowia uspokaja dyrektorów placówek, że nie wiąże się to z dodatkowymi kosztami, ponieważ szpitale będą korzystać z istniejących systemów informatycznych. Najbliższe raportowanie ma mieć miejsce już w październiku.
Rząd chce sprawdzać zarobki lekarzy. Sprawdziliśmy majątki polityków-medyków
“Paśnik dla waszych partyjniaków się skończył”. Opozycja o wynagrodzeniach lekarzy
Choć nowe prawo daje państwu potężne narzędzie analityczne, w Sejmie głośno mówi się o tym, że samo zbieranie danych nie uzdrowi chorego systemu. Lewica już teraz domaga się pójścia o krok dalej i wprowadzenia sztywnych stawek maksymalnych dla lekarzy, rygorystycznej ewidencji czasu pracy w celu zapewnienia bezpieczeństwa pacjentom oraz całkowitego zakazu łączenia pracy w sektorze publicznym i prywatnym. Z kolei opozycja zarzuca rządzącym próbę ukrycia systemowego chaosu za pomocą ustawy, która ma stanowić jedynie zasłonę dymną po wizerunkowym kryzysie związanym ze sprawą Kacprzyka. — Próbujecie tylko zgasić polityczny pożar, który wywołaliście. To nie jest ustawa naprawcza. To ustawa ucieczkowa, stanowiąca ucieczkę od odpowiedzialności Koalicji Obywatelskiej za patologię w publicznej ochronie zdrowia. Sprawozdawca komisji powiedziała, że temat jest trudny. Nie, temat nie jest trudny. On jest dla was niewygodny, bo paśnik dla waszych partyjniaków się skończy — mówił Jarosław Sachajko z koła Demokracja w Sejmie.
Z kolei resort zdrowia o nowych przepisach mówi tak: — Od czasu do czasu zdarzają się czarne owce, które wypaczają obraz pracy tych ciężko pracujących profesjonalistów medycznych. Zapisy tej umowy mają służyć tylko temu, aby sprawdzić, jak dużo jest osób korzystających z nadmiarowych pieniędzy wydawanych ze środków publicznych. Taki jest główny cel tej ustawy. Natomiast mamy też świadomość tego, że całe tysiące medyków pracują, zarabiając godnie i nie przekraczając określonych kwot — mówiła wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka w trakcie sejmowej debaty nad nowymi przepisami.
Rząd znalazł sposób na zarobki lekarzy. Ekspertka: jestem przeciwna