CELEBRITY
Żurek odwołał żonę Boguckiego. Dosadny komentarz szefa Kancelarii Prezydenta
Waldemar Żurek odwołał żonę Zbigniewa Boguckiego z delegacji do Prokuratury Krajowej. Szef Kancelarii Prezydenta w rozmowie z “Faktem” dosadnie skomentował decyzję ministra sprawiedliwości. — Jest osobliwą postacią — powiedział.
Julita Dziedzic-Bogucka została odwołana z delegacji do Zamiejscowego Wydziału Prokuratury Krajowej w Szczecinie. Tam prokuratorka zajmowała się przestępczością zorganizowaną i korupcyjną. Decyzją Waldemara Żurka została przeniesiona na stanowisko w Prokuraturze Okręgowej.
Porażka Macierewicza. Prokuratura zdecydowała
Potwierdziła to w rozmowie z RMF FM prok. Anna Adamiak. Rzeczniczka prokuratora generalnego przekazała, że minister sprawiedliwości skorzystał w tej sprawie ze swoich ustawowych uprawnień. “Podobne decyzje kadrowe nigdy nie zawierają uzasadnienia, a odwołanie następuje z odpowiednim, trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia” — podkreśla rozgłośnia.
“Fakt” poprosił o komentarz Zbigniewa Boguckiego. — Pan minister Żurek jest osobliwą postacią — powiedział krótko szef KPRP.
Julita Dziedzic-Bogucka prywatnie jest żoną Zbigniewa Boguckiego, szefa Kancelarii Prezydenta Karola Nawrockiego. Zrobiło się o niej głośno kilka lat temu w związku z oskarżeniami Stanisława Gawłowskiego i aferą melioracyjną, czyli nieprawidłowościami w procesie przetargowym prowadzonym przez Zachodniopomorski Zarząd Melioracji. Senator został wówczas aresztowany, a jego biuro poselskie zostało przeszukane przez Centralne Biuro Antykorupcyjne i prokuraturę, po czym oskarżył Boguckich o prześladowanie.
Moja żona uczestniczyła incydentalnie tylko w jednej, jedynej czynności dotyczącej obecnie oskarżonego Gawłowskiego, tj. w przeszukaniu lokalu, czyli czynności o charakterze, nazwijmy to technicznym, nikogo nie przesłuchiwała, nikomu nie stawiała zarzutów, nie pisała wniosków o tymczasowe aresztowanie, nie uczestniczyła w żaden inny sposób. Przeszukania przez służby były w kilku miejscach równocześnie, jak później informowały media, i w każdym z tych miejsc musiał być prokurator. Tyle i tylko tyle — wyjaśniał w 2024 r. w rozmowie z “Faktem” Zbigniew Bogucki.
— Mówienie o tym, że ja i moja rodzina uczestniczymy w prześladowaniu, jest ordynarnym kłamstwem oskarżonego Gawłowskiego, żeby sprawie karnej nadać charakter polityczny, co jest absurdem — dodał.